piątek, 29 marca 2013

Wesołe przedświąteczne porządki.

Wesołych i spokojnych świąt życzę wszystkim gościom ;o))
Nawet tym niemiłym ... ale przecież takich nie ma ... wszyscy mili mi są ;o))

Dnie spędzam na przedświątecznym sprzątaniu usiłując, nic sobie przy nim nie uszkodzić. Gorzej ze sprzętami. Właśnie dzisiaj połamałem elektrycznego mopa .... nie powiem żeby to wzbudziło aplauz współmałżonki. Za to inny z domowników tak trzepał dywan że pokaleczył sobie ręce (tym dywanem !!!!). Jak widać to zajęcie może być ze wszech miar niebezpieczne. Męska część naszego małego stadła stara się więc ograniczyć je do niezbędnego minimum (czyli unika go jak ognia), ale niestety od czasu do czasu trzeba. Właśnie nadszedł (i już na szczęście minął) ten czas. Donoszę że wszyscy przeżyli a po stronie strat można zapisać tylko tego nieszczęsnego mopa. Ale kto robi takie cienkie plastikowe rączki ? Obiecałem że po świętach znajdę i kupię taką rączkę. Ale gdzie ja ją do cholery znajdę ? Ale to po świętach ;o)) Sam proces MEGO sprzątania też był dość uciążliwy dla pozostałych domowników. Wcześnie rano (ok. 11.30), gdy nasze "maleństwa" jeszcze spały w swych spinalniach na piętrze, ja zabrałem się za sprzątanie "męskiej" łazienki. Wyjaśniam że jest ona też na piętrze obok ich pokoi, oddzielona cienkimi gipsowymi ściankami (jedna) i długością korytarza (druga). Gdy włączy się muzykę na pełny regulator, to doskonale słychać w nich każdy dźwięk. A ja włączyłem, bo przecież bez niej nie mogę, w miarę bezstresowo, robić niczego. I wiecie co ? Szybko się obudzili i wstali ;o)) A jakie dźwięki im zaserwowałem ? Takie które dały mi niezłego kopa do tych nielubianych czynności :


A oznacza to tylko tyle że właśnie wyszła i znalazła się w mych rękach nowa płyta Machine Head "Machine F**king Head Live". Ależ się przy tym sprząta .... i łamie sprzęty !!! A może to niepalenie i bieganie i ćwiczenia fizyczne (za namową Montekiego właśnie je zacząłem) powodują że mam jeszcze większą MOC do działania ;o))

Chwila przerwy na uwiecznienie tej doniosłej chwili, gdy zabrałem się za sprzątanie. Pod umywalką ryczący niemiłosiernie sprzęt grający ... czyli legendarna Kobra. 
  
Zafascynowała mnie też ilość kosmetyków. Każdy z nas trzech używa przecież innych !!!!
 *****
W sieci znalazło się już drugie nagranie z koncertu Viadra w Herkulesach. Tym razem największy koncertowy "przebój". Nieźle się przy tym skacze, ale są brzydkie słowa .... i ogólnie mało wychowawczy tekst ......... I jest to mój ulubiony kawałek synka Łukaszka ;o)) 
..... aha, to nie jest o naszej rodzinnej imprezie !!!!


*****
Raporty z muzycznych przesłuchań
 Zobaczyłem w sklepie i kupiłem ... płytę Sixto Rodrigueza, bohatera dokumentu "Searching For Sugar Man". Niedoceniony w latach 70-tych, po sukcesie filmu w końcu robi karierę. A raczej karierę robi jego muzyka. Mnie jego ballady (szczególnie po filmie na którym na prawdę płakałem) bardzo przypadły do gustu. Ale rzeczywistość w nich przedstawiona daleka jest od ideału i radości. Wybór nagrań dość prosty ... tego nie mogę nie zamieścić. Ta piosenka mówi o ... dealerze i sprzedawanych przez niego "koloryzatorach" rzeczywistości.
warto posłuchać i wsłuchać się ....
Jest też najsmutniejsza piosenka świata ... życie napisało dla Rodrigueza taki sam scenariusz. Stracił kontrakt na dwa tygodnie przed świętami ....
A dokument "Searching For Sugar Man" polecam gorąco wszystkim !!!!
Skusiła mnie też płyta The Clash "At Shea Stadium". Grają wszystko co trzeba, czasem w innych wersjach niż studyjne .... ale to trochę nie to. Punk to muzyka stworzona do małych klubów, grana na stadionie brzmi .... dziwnie.
I moje ulubione numery:
Tydzień bez TOOL-a to tydzień stracony. Ten nie był. Chyba najlepsza płyta w ich dyskografii AEnima z 1996 roku. Wybór też prosty :
.... i inne ..........
Dalej katuje się Rushem, choć już bez satysfakcji jaką czerpię ze starszych płyt. Te nowsze, pięknie brzmią, ale dobrej muzyki na nich mniej. Słuchałem dwóch płyt : Rush "Vapor Trails" z 2002 roku:
I płyta .... dziwna, na której graja covery. Nie wszystkie podobają mi się ....  ale grają je jak ... Rush ;o)) Rush "Feedback" z 2004 roku:
Płyta Santany z muzyką fusion, więc bez przebojów .... czyli niezła. santana "Wellcome" z 1973 roku. Pierwszy wybrany przeze mnie numer grany jest z Johnem McLaughlinem:
Może jeszcze coś lżejszego ... z Florą Purim na wokalu:
Jeszcze jedna bardzo dziwna płyta. Perry Farel znany przede wszystkim z Jane's Addiction i Porno For Pyros popełnił coś co się nazywa: Satelite Party "Ultra Playloaded". Na płycie wspierają go gwiazdy (John Frusciante i Flea z zespołu Red Hot Chili Peppers, Fergie z The Black Eyed Peas, perkusista Jack Irons oraz basista Joy Division i New Order, Peter Hook) ... a efekt ... hmmm ... chwilami kontrowersyjny:
Jeden z moich ulubionych wykonawców bluesowych. Chociaż czy to jest do końca blues. Raczej fuzja różnych gatunków z przewagą bluesa. Któż to taki ??? Dr.John !!! Warto poznać ;o)) Muzyka z pewnością oryginalna a mocno osadzona w tradycji .... i ten głos ;o)) W odtwarzaczu dwie płyty. Pierwsza Dr. John with The Donald Harrison Band "Funky New Orleans" z 2000 roku:
Dr. John with The Donald Harrison Band - You Ain't So Such A Much
Dr. John with The Donald Harrison Band - Big Chief
Druga to płyta Dr.John "Desitively Bonnaroo" z 1974 roku. I znowu ten czarujący głosik.
Dr.John - (Everybody Wanna Get Rich) Rite Away
Dr.John -Let's Make A Better World
Ukazała się w końcu po raz pierwszy na CD, reedycja pierwszej płyty Perfect-u. Pewnie w końcu dogadali się z Hołdysem. Miałem mieszane uczucia kupując, ale wszystko przeszło gdy włączyłem odtwarzacz. Wspomnienia ożyły !!!!!!!!
Perfect - Obracam w palcach złoty pieniądz
Perfect - Nie igraj ze mną wtedy, kiedy gram
I MOJA ulubiona ballada ...........
Perfect - Niewiele Ci mogę dać
Na koniec, tuz przed sprzątaniem zacząłem wprowadzać się w świąteczny nastrój ;o)) Do przygotowań trzeba energii, czerpałem ją z Sepultury "Beneath The Remains" z 1989 roku. Jeszcze przed wielką sławą, jeszcze grająca trash ale energia jest .... choć gorzej nagrana.
Sepultura - Mass Hypnosis
Sepultura - Beneath The Remains

piątek, 22 marca 2013

Optymistycznie .......

 Czas rewolucji zdrowotnych trwa. Waga spada nadal. Na wczoraj ..... 78 kg. Łatwiej było więc podjąć decyzję o .... rzuceniu palenia. Odpadnie jeden stres związany z rzucaniem. Mogę przytyć ;o)) Od jutra przestaję palić. Oby tylko nie było z tym  jak jak w  jednej z piosenek .....  "od jutra przestanę pić".
Kto śledzi wpisy, ten wie że rzucałem już nie raz nie dwa i zawsze mi się udawało. Gorzej że po jakimś czasie zaczynałem znowu. Tym razem postanowienie jest mocne. Ale czy ja mam silną silną wolę? Sam sobie chcę udowodnić że tak !! Że jednak ta moja silna wola jest silna a nie słaba. Bieganie ograniczyłem do jednego razu w tygodniu bo zaprotestował organizm. Ale nadal biegam. Z utęsknieniem czekam na cieplejsze dni i wyjęcie z garażu roweru. Nowiutki strój czeka, rower wisi na ścianie i też czeka. Ja czekam, trasy czekają ... tylko ten śnieg i mróz nie dają szansy. A przecież już jest wiosna. To pewnie przez to ocieplenie klimatu -20 w marcu.
Z drugiej strony przychodzi refleksja ...... czy ja podświadomie dążę do jakiegoś ideału, czy robię to dla zdrowia, czy z innych pobudek. Takie myśli przychodzą przy lekturze "Potyczek z Freudem" .Tomasza Stawiszyńskiego. Autor w kilku esejach podważa sens Freudowskiej psychoanalizy. Już ich tytuły dużo mówią o treści.
1. Wolność od dzieciństwa
2. Wolność od doskonałości
3. Wolność od zdrowia
4. Wolność od szczęścia
5. Wolność od wolności
Podporządkowywanie się pewnym "schematom" szczęścia i dążenie akceptowalnego ideału jest również przyczyną stresu. Czy trzeba "walczyć' z wszelkimi traumami, czy można je przyjmować nie jako ciosy, ale jako "dary" losu kształtujące naszą psychikę. Czy koniecznie trzeba dążyć do idealnej równowagi rozpamiętując i "przerabiając" te wydarzenia. Czy po prostu zastanowić się jakie mają one wpływ na nasze obecne życie i polubić je takim jakie ono jest. Czy w imię dążenia do ogólnie pojętego "schematu" szczęścia i poprawności moralnej, narzuconych przez powszechnie obowiązujące zasady, religię czy w imię akceptacji społecznej, na siłę i czasem wbrew sobie dopasowywać się do szablonu ? Czy zamknięcie się w takiej klatce szczęścia, na pewno daje nam szczęście, czy tylko pozorny spokój sumienia że robimy dobrze. Wcześniej czy później zauważymy pręty ale na ich "wyłamanie" będzie już za późno. Nie walczmy na siłę ze sobą. Nie zamakajmy się w klatkach. Nie dążmy do ideału którego nie osiągniemy a często okupimy jeszcze większą traumą. Często przez tę walkę tracimy dużo więcej niż zyskujemy. Bądźmy sobą ze wszystkimi zaletami i wadami. Starajmy się robić to co daje nam przyjemność i szczęście, choćby łamało to zasady i obowiązujące kanony.
...................
Wystarczy ;o)) Może dalsza lektura trochę zmieni te pierwsze wrażenia, a może to ja dopowiadam sobie rzeczy których tam nie ma ?
W każdym bądź razie biegam bo, sprawia mi to przyjemność. Rzucam palenie bo, chcę rzucić. Robię coś dla siebie bo, czuję się z tym dużo lepiej ....... i w zasadzie wisi mi to co myślą o tym inni.
Mam plan i wiem jak chcę zmienić swoje życie ale, pogodzę się z tym jeśli tego nie osiągnę ............
Na razie zmieniam zwyczaje i ciągle mi się chce. Na razie roznosi mnie energia i otoczenie mnie nie poznaje. Nie godzę się już na gnuśność i "gnicie" przed telewizorem i ......... w pracy. Na razie tylko angielski, bo chcę skończyć ten kurs. Ale już myślę o zdobywaniu nowych umiejętności które pozwolą mi na robienie tego co lubię ..........
Dość narzekania bez działania !!!! Dość negatywnego nakręcania się !!!! Teraz nakręcam się pozytywnie !!!!
Jeśli się nie uda ? Wiem że przynajmniej robię coś by się udało !!!!
Podobno stałem się też arogancki ...... a może po prostu zacząłem upominać się o swoje od .......... życia.
*****
Jak pisałem Viadro weszło do studia i jeszcze z niego nie wyszło. Trwa to długo bo panowie ciągle nie mają czasu lub sprzętu i grają koncerty. Oto jeden z numerów z występu w białostockich Herkulesach z 16 marca, czyli zupełna świeżynka :
Bylem, byłem i nawet przez chwilę mnie widać ..... stojącego w tle pod filarem (widać oświetloną głowę zza "tańczącej" publiczności).
Jutro, 23 marca grają w Ełku. Wystąpią też na festiwalu "Rock na Bagnie" (o tym pisałem w poprzednim poście). Coraz realniejszy staję się występ na festiwalu Ope'ner. O czym doniosę jeśli dojdzie do skutku.
*****
Raporty z muzycznych przesłuchań
Tydzień zacząłem od mocnego uderzenia. Zawsze przy słuchaniu duża dawka adrenaliny i zastrzyk energii. Bo jak tu nie odczuwać przypływu adrenaliny (dla nieprzywykłych, irytacji) przy słuchaniu wspaniałej płyty Sepultury "Roots". Tym razem wersja dwupłytowa  (też wydana w 1996 roku) "The Roots Of Sepultura" na której do płyty "Roots" dodano  kompilacyjny krążek z nagraniami  .... z różnych źródeł. Cóż tu pisać o tej płycie i recenzować. Według mnie ta płyta Sepultury to jedna z płyt wszech czasów muzyki rockowej. Potęzna dawka energii, świetna realizacja (co nie dotyczy płyty kompilacyjnej) i ciężka rockowa zabawa brazylijskim folklorem. Za tę płytę Sepultura otrzymała jakieś brazylijskie odznaczenia. Już sobie wyobrażam jak takie odznaczenia dostają Behemot lub KAT ;o))
Początek płyty zmiata i wgniata w ziemię. Ja zawsze mam ciarki i gęsią ....
Trochę zabawy folklorem ? Proszę bardzo .... ale nie jest to folk :
Cała płyta jest rewelacyjna:
Może coś z drugiego krążka? Jakość już nie taka. Może wersja "Orgasmotronu" Motorhead:
Ciężko było dobrać płytę po takiej porcji energii. Ale Witchcraft ... dał radę zaspokoić moje "żądze" ... i trochę uspokoił ... choć przecież bez przesady. Szwedzka grupa Witchcraft grała kiedyś doom metal, ale na tej płycie na pewno to nie jest to. Płyta "Legend" wydana w 2012 roku przynosi solidną dawkę rockowego grania (bardzo dobrej jakości), trochę w starym stylu, ale też nie do przesady. Ta płyta bardzo dobrze trafiła w moje upodobania. Tak się zaczyna:
I cały czas jest niezła jazda:
I tak się kończy .... ponad 12-sto minutowym kawałkiem:
Jeszcze wspominam koncert Apteki, tym bardziej że mieli na trasie wypadek. Ale chyba wszyscy cali i w miarę zdrowi. Płyta z 2007 roku, dobra jak zwykle. Zabawny teledysk wrzucony przez kogoś do sieci ... terroryści górą ;o))
I inne :
No i jest na tej płycie przebój który chodził nawet na antenie .... bez wulgaryzmów i delikatnie ;o((
Wielce lubiany REEF też zagościł w odtwarzaczu. Uwielbiam wokalistę, ale chyba tylko ja. Bo wśród znajomych i przyjaciół .... nie dość że nikt nie zna .... to jeszcze się dziwi mojej fascynacji. Głosem przypomina trochę Jaggera, ale jest o niebo lepszy. REEF i płyta z serii "The Collection" z 2009 roku. Tu wybór jest bardzo prosty ... pierwsze trzy nagrania:
To nagranie doprowadza mnie do ...... wiecie czego ..... :
"Chciał bym zostawić Cię w spokoju (opuścić) ...... gdybym tylko mógł ...."
To już nie ;o))
Znowu Santana ? Ano znowu, ale płyta jak na Santanę nietypowa. Gra trochę inaczej niż na tych "przebojowych"  i właśnie dla tego ją lubię. Santana "Caravanserai" z 1972 roku.
Santana - Stone Flower
Santana - All the Love of the Universe
Kolejna płyta Rush do wysłuchania i zapomnienia. Mieli wtedy wyraźny dołek ... a może tylko mnie się nie podoba ? Rush "Presto" z 1989 roku.
Rush - Presto
Rush - Show Don't Tell
Czasem robię sobie hip i hop przy hip hopie ;o)) Polscy klasycy i mistrzowie stylu, Kaliber 44 "63 minuty dookoła świata" . Płyta jeszcze z Magikiem. Zabawa słowem (dość wulgarnym) i dźwiękiem. Ale baaardzo lubię. Tego przy żonie nie puszczam .... słuchamy razem z synami, wstydzę się nawet podać cały tytuł ;o))
Kaliber 44 - Gruby czarny kot ....................
Ostatnia w tygodniu płyta to ... blues. Pan Blues, czyli Willie Dixon. Płyta "I Am The Blues". Rewelacja !!!! Tytuł adekwatny do zawartości. Same covery znane z wykonań wielu innych artystów. Same klasyki bluesa . A Autorem i wykonawcą jest Wille Dixon.
Wille Dixon - Back Door  Man
A znane z wykonania .....
The Doors - Back Door  Man
Kolejny numer z płyty Dixona:
Willie Dixon - You Shook Me
A grali to we wspaniałej wersji Zeppelini 
Led Zeppelin -  You Shook Me
I tak na całej płycie. Co utwór to skojarzenie kto to później grał.
Tyle na dzisiaj, do zobaczenia (postu) za tydzień.

sobota, 16 marca 2013

czarTci misz masz ...... czyli i o tym i o owym.

 W tym tygodniu w gronie pięćdziesięciolatków powitaliśmy Kazika. Postać bardzo ważna dla naszej sceny muzycznej i łącząca pokolenia Na jego koncerty przychodzą całe rodziny. Na jego koncertach spotkać można na prawdę ciekawych ludzi. Jego muzyka zbliża do siebie i przełamuje bariery wiekowe. Dziękuję Ci Kaziku i ...... proszę o jeszcze.
Kazik - Mars napada
Kult - Do Ani
W zeszłym tygodniu pożegnaliśmy wspaniałego muzyka, którego wkład w rozwój muzyki rockowej i bluesowej jest nie do przecenienia. Zmarł Alvin Lee Najbardziej chyba znany jako gitarzysta Ten Years After. Swego czasu najszybsza gitara świata.
Ten Years After - I'm Going Home
Ale przecież nie na szybkości polegała jego wielkość. Stworzył niezapomniane numery które na zawsze weszły do kanonu muzyki rockowej
Ten Years After - Love Like Man
Ten Years After - I'd Love To Change The World
*****
Ochota na bieganie na razie mi nie przeszła Biegam dwa, trzy razy w tygodniu. Mijają już bóle mięśniowe, stawy też przyzwyczajają się do nowych obciążeń. Było ciężko, to muszę przyznać, ale zaczyna mi to już sprawiać przyjemność W czasie biegu nie myślę już o pracujących jak uszkodzone miechy płucach, o trzeszczących z wysiłku stawach, wpadam w swój rytm i rozkoszuję sie wciskającą sie w uszy muzyką z mp3-ki syna. Ostatnio był Biohazard i bardzo pomógł mi w rytmicznym zapomnieniu się w biegu.
Biohazard - Shades of Grey
Biohazard - Punishment
Waga też leci na łeb na szyję Ważę już trochę poniżej 80 kilo. Czuję się o niebo lepiej a energia zaczyna mnie rozpierać Nie mogę usiedzieć w miejscu. Mam nadzieję że coś dobrego z tego wyniknie, bo staram sie coś zmienić i wypaść z rutyny życia faceta po 50-tce. Żona mnie nie poznaje, koledzy w pracy pukają się w czoło, koledzy z zespołu patrzą jak na wariata (może nawet trochę zazdroszczą?) A ja czuję się z tym wszystkim coraz lepiej. Gdy będzie cieplej, zacznę sezon rowerowy.
*****
Obywatel NIP rozpoczął przygotowania do koncertów. Wprawdzie tylko dwóch i dwóch i to dość odległych, ale trzeba wybrać repertuar i zrobić nowe utwory (na razie kroją się dwa).
Pierwszy będzie w Białymstoku pod koniec czerwca, ale jeszcze w roku szkolnym. Zastanawiamy się nad jego formułą i miejscem. Najbardziej chcieli byśmy zrobić "maraton" zaprzyjaźnionych kapel takich w których grają członkowie naszych rodzin lub też przyszli członkowie naszych rodzin lub byli członkowie Obywatela. Na razie naliczyliśmy pięć takich składów ...... Jak się uda, na pewno o tym napiszę, gdzie kiedy i kto.
Drugi koncert to występ w Barze Polskim w Suwałkach podczas trwania Suwałki Blues Festival. Bluesa wprawdzie nie gramy znamy za to dobrze właścicieli Baru, to moja rodzina ;o)) Koncert odbędzie się 11 lipca ..... chyba o godzinie 20.  Zapraszam !!
Obywatel NIP - Kołysanka 2010
*****
Newspaperflyhuntig to zespół w którym gra NASZ perkusista Sarna i basistka Guśka, córka NASZEGO gitarzysty Sułka.. Zagrali na festiwalu w Krakowie i taką dostali recenzję po występie.
link do recenzji
Tylko gratulować i zazdrościć .... i trochę zazdrościmy.
newspaperflyhuntig - fibers cell
*****
Jeśli ktoś chce zobaczyć w akcji Viadro, zespół w którym śpiewa mój starszy syn Łukasz, zapraszam w lipcu na festiwal Rock na Bagnie. Poniżej link do informacji i miejscu czasie i programie imprezy. Ja z pewnością tam będę !!!!!!!!
Rock na Bagnie
Jak gra Viadro ? Ano tak:
Viadro - Shades Of Grey (Biohazard cover)
*****
Raporty z muzycznych przesłuchań
 Kolejny tydzień roku i kolejna porcja płyt w odtwarzaczu. Zaczynamy od klasyki rocka, chociaż płyta nie jest najlepsza. Deep Purple "Stormbringer" z 1974 roku. Inni wokaliści inna muzyka. Bardzo lubię ten śpiewający duet w tym składzie, ale płyta "Burn" była o niebo lepsza. Jest przecież jednak na płycie utwór tytułowy .... ech gdyby cała płyta taka była .....
UWAGA !!!!! GAŁKI W PRAWO >>>> NA MAXA !!!!
I ostatnia na płycie ballada .... duuuużo miłych wspomnień ;o))
Steven Wilson miksuje i remasteruje już wszystkich ;o)) Nawet siebie. Taka trochę dziwna płyta z remiksem pierwszej płyty Wilsona, zrobionym jednak nie przez niego. Cudo to nie jest, ale zła też nie ... Steven Wilson "Insurgentes RMXS" z 2009 roku:
Było też coś do tańca .... ale coś co ja uważam za coś do tańca. Tym razem bez żadnych brewerii, przy tym na prawdę można tańczyć. Carlos Santana i płyta "Abraxas" z 1970 roku. Ja przy tym tańczyłem .... w podstawówce. Samby Pa Ti nie zamieszczę. Ale przecież są tam inne utwory. Santana potrafił jako jeden z pierwszych połączyc brazylijski folk z muzyka rockową. Na prawdę warto tego posłuchać ........
Przy następnych płytach nie tańczyłem. Dwie koncertówki perfekcjonistów z Rush. "A Show Of Hands" z 1989 roku i trzypłytowa "Diffrent Stages" z 1998 roku.
 Ta druga to dobry początek do słuchania Rush, bo graja wszystko co najlepsze ...
Rush - Tom Sawyer
Rush - Nobody's Hero
Rush - YYZ
A potem już same przyjemności .... Pierwszą były kolejne dwie płyty TOOL. Już pisałem, ale napiszę jeszcze raz .... przy słuchaniu niektórych numerów odczuwam niemal fizyczna przyjemność ;o)) Ciężka rockowa muza dla myślących (inaczej?)
Dwie płyty .... bardzo rzadka koncertówka "Sulival" z 2000 roku. Jest tam płyta CD i DVD z kilkoma nagraniami z koncertów. tak zagrali cover Zeppów :
TOOL - No Quarter
TOOL - Pushit
A potem szybciutko przedostatnia płyta TOOL "Lateralus" z 2001 roku. Pięknie i niepokojąco wydana ... warto zobaczyć okładkę (ale w realu a nie na zdjęciu). A przy czym czuje rozkosz ????;o))
TOOL - Schizm
TOOL - Parabola
TOOL - Tricks & Leeches
A potem już tylko kilka przesłuchań najnowszej, bardzo dobrej płyty Stevena Wilsona "The Raven That Refused To Sing and other stories". Słychać że remasterował dyskografię King Crimson .... a teraz wziął się chyba za Yes. W pierwszym nagraniu (Luminol) są niemal cytaty z Yes-ów, tak jak na wcześniejszej były z Crimsonów.
Wybieram oczywiście te najdłuższe nagrania :
Steven Wilson - Luminol
Steven Wilson - The Holy Drinker
Steven Wilson - The Watchmaker
Po takiej dawce progresji trzeba odreagować. Do tego wybrałem pierwszą płytę Spiritual Beggars (bez tytułu) wydaną w 1994 roku. Szwedzka kapela wykonująca stoner metal. Głośno, rockowo i ciężko .... choć dość tradycyjnie. ODREAGOWAŁEM ..... w samochodzie na gałkach odkręconych w prawo !!!!!!!!
Spiritual Beggars - Yearly Dying
Spiritual Beggars - If You Should Leave

piątek, 8 marca 2013

Zaczynam coś robić ... ze sobą.

Coś mnie dopadło. Czyżby kolejny kryzys wieku średniego ? Ale jaki on tam średni .... w tym roku kończę 53 lata ..... Ale ta melancholia ma też i dobre strony. Nie mogę usiedzieć w domu. Zapisałem się na kurs języka angielskiego do szkoły ...... nie wymienię nazwy by nie reklamować, ale szkoła bardzo mi się na razie podoba. Mogę wybierać godziny zajęć i ich rodzaj. Mogę chodzić rano, mogę chodzić po południu. Połowa zajęć odbywa się z komputerem, który sprawdza wymowę, sprawdza umiejętność słuchania i zrozumienia, zadaje ćwiczenia gramatyczne. Druga połowa to zajęcia z lektorami polskojęzycznymi i nie mówiącymi po polsku. Do tego konsultacje z lektorem prowadzącym, śledzącym postępy w komputerowej karcie słuchacza. Na razie jest dobrze. Przypominam sobie język którego nie używałem od .... 20 lat. A kiedyś mówiłem płynnie. Gorzej z gramatyką. Ale czuje przynajmniej że pracuję nad sobą ;o)) Jeżeli ktoś jest zainteresowany .... mogę podać nazwę szkoły w mailu.
Inna konsekwencja tego stanu to chęć uporania się ze swymi nałogami .......... i zastąpienie ich nałogiem biegania. Palenie rzucałem już kilka razy ..... i zawsze mi się udawało. Niestety po pewnym czasie wracałem. Może jak zacznę biegać (a te rodzaj aktywności nie znosi z "zadymionych" płuc) nie będzie mnie ciągnęło? Z bieganiem jest tak jak z paleniem, z tym że nie mogę zacząć a nie rzucić . Ponad trzydzieści lat temu bardzo to lubiłem. Potem nie dawałem już rady i brak było na to czasu. Parę razy próbowałem rozpocząć bieganie, ale nie wystarczało mi cierpliwości i kondycji. Tym razem postanowienie jest mocne .... ciekawe czy wytrwam. Tak wyglądałem tego wieczora, gdy wyruszałem na pierwszą "trasę".



 Wytrzymałem 15 minut, ale obiegłem w tym czasie całe osiedle (podczas śnieżycy) ;o)) Rodzina trochę kpiła, ale wybrałem się znowu ..... po angielskim ;o))
Jest mi trochę lżej, gdy wiem że zaczynam robić coś ze sobą. Od czegoś trzeba przecież zacząć !!
Może ktoś ma doświadczenie w bieganiu, proszę więc o rady. Przede wszystkim jak wytrwać !


*****
Raporty z muzycznych przesłuchań.

Nadal słuchałem Nirvany. I znowu fala wspomnień. Na pierwszy promień poszłą pierwsza lłyta "Bleach" z 1989 roku. W momencie wydania nie odniosła żadnego sukcesu. Dopiero po sukcesie "Nevermind" została wznowiona i zauważona przez fanów. Słuchając jej można podziwiać tylko człowieka który nagrywał następną płytę Nirvany, to że usłyszał tę "przebojowość". Ta surowa, ale przecież bardzo dobra muzyka, nie porwała tłumów .... a przeciez to ta sama Nirvana .... choć nie taka sama. Ja taką uwielbiam ....
Nirvana - Blew
Nirvana - Love Buzz
Nirvana - Mr. Moustache
Na drugi promień poszła trzecia płyta "Incesticide" wydana w 1992 roku. Zawiera nie publikowane wcześniej nagrania, oraz nagrania z sesji dla BBC. Też zwiera surowy materiał bez przebojowego zacięcia. Po prostu prawdziwa Nirvana ...
Nirvana - Dive
A to nagranie darzę szczególnym uczuciem ....... od momentu zmiany tempa ... c.i.a.r.y ....
Nirvana - Aneurysm
I ostatnia z przesłuchiwanych płyt Nirvany. "Unplugged In New York" z 1994 roku. Lubię jak wszystkie inne. A pokazuje zespół od zupełnie innej strony. Wydobywa całą melodyjność i balladowość ich utworów. Nirvanę można grać przy ogniskach !!!!!! ;o)) Ulubione kawałki .... cała płyta ! Ale te dwa szczególnie .... choć żaden nie jest autorstwa Kurta. Wybieram wersje bez skrótów ( na płycie powycinano m.in. ..... przekleństwa Kurta) 
Nirvana - Where Did You Sleep Last Night
Nirvana - Lake Of Fire
Nadal przypominam też sobie płyty jazzrockowe z lat 70-tych. Kolejne dwie z dyskografii Mahavishnu Orchestra. u Dzisiaj już nikt tak nie gra, może i muzyka trochę się zestarzałą ale jaka jest jej jakość. Dwie płyty:
"The Inner Mounting Flame" z 1971 roku:
Mahavishnu Orchestra - Meeting Of The Spirits
Mahavishnu Orchestra - You Know You Know
i "Visions of the Emerald Beyond" z 1974 roku:
Mahavishnu Orchestra - Eternity's Breath Part 1&2
Mahavishnu Orchestra - Cosmic Strut
I to dobre wrażenie muzyczne utrzymałem Herbie Hancockiem, płytą "Man-Child" z 1975 roku. Może to i nie najlepsza płyta Hancocka, ale za to najbardziej funky !!! Nóżki chodzą same ;o))
Herbie Hancock - Hang Up Your Hang Ups
Herbie Hancock - Steppin' In It
Kolejną była płyta kapeli Indica "A Way Away" z 2010 roku. Polecono mi ją jako niezłą, która może mi się podobać. I nie wiem czy to był żart, czy się obrazić ? Kapela wizualnie fajna, bo są w niej same panie i to niebrzydkie !! Ale muzyka przypomina mi skrzyżowanie Abby (to Finki) z pompatycznym pop rockiem. Nie podoba mi się !!! jedyne nagranie które trochę zainteresował to to:
Indica - As If
A reszta jest taka:
Indica - Children Of Frost
Humor po tym przykrym przeżyciu poprawiłem sobie słuchając polskiej kapeli rock'n'rollowej  Stan Zvezda. Kiedyś grali ostry punk potem psychobilly. Ta płyta jest pierwszą po reaktywacji zespołu w 2001 roku. Po jej nagraniu zespół znowu zawiesił działalność. Skoczna rock'n'rollowa muza w punkowym sosie. Pojedyncze nagrania niezłe, ale całość trochę nuży.
Stan Zvezda - Dziwny gość
Stan Zvezda - Idę po ulicy
I w końcu przyszedł czas na prawdziwe przyjemności. Znowu sięgnąłem na półkę z ulubionymi kapelami. Czyli TOOL i Morphine. Z TOOLa wybrałem ostatnia płytę "10.000 Days", wydaną już ..... 7 lat temu. Ale oni nigdy nie rozpieszczali swych fanów. Za to przy tych nagraniach odczuwam niemal fizyczna przyjemność.
TOOL - The Pot
TOOL - Vicarious
Z Morphine zaś, też ostatnia płyta .... wydana już po śmierci lidera. Zmarł na atak serca podczas koncertu w Palestrinie. Płyta wyszła w 2000 roku i nosi tytuł "The Night". Do mojej melancholii pasowały te dwa numery:
Morphine - The Night
Morphine - Take Me With You
Jeszcze jedno wspomnienie. Też płyta wydana po śmierci lidera. Jim Morrison and The Doors "An American Prayer". Jest to katalogowa płyta Dorsów wydana w 1978 roku !! Zawiera NOWE nagrania, ale Morrison raczej recytuje niż śpiewa (choć nie żył już od 7 lat). Wykorzystano taśmy z nagraniami Jima recytującego swe poezje, a zespół dograł do tego muzykę. Efekt nie jest powalający, ale dla fanów Dorsów pozycja obowiązkowa !!!!!!
Jim Morrison And The Doors - The Ghost Song
Jim Morrison and The Doors - The Movie
A głos tego pana zawsze mnie powala. Czy on kiedyś mi się znudzi ? NIGDY !! Schrypnięty, zbolały i pełen melancholii Tom Waits z płyty "Small Change" z 1976 roku.
Tom Waits - Tom Traubert's Blues
Czasem trochę pijany ;)
Tom Waits - The Piano Has Been Drinking (Not Me)
Z rozpędu słucham kolejnych płyt Rush, bo ta płyta słaba i niczym się nie wyróżnia. Dźwięki nużą przewidywalnością. Rush "Hold Your Fire" z 1987 roku.
Rush - Time Stand Still
A po koncercie Apteki, po co mogłem sięgnąć ... po Aptekę. Mam trochę ich płyt, ale tę lubię chyba najbardziej. Apteka "Menda" z 1995 roku:
Apteka - Gdynia Nocą
Apteka - Menda
Apteka - Chłopcy i dziewczyny
Nadal polskim tropem, ale tym z przed wielu lat. Zespół Exodus, polski przedstawiciel Art Rocka (dziś to rock progresywny) i płyta "The Most Beautiful Day" z 1980 roku. Niestety brzmienie nigdy nie było najlepsze, a tu jeszcze się zestarzało. Ale dwa nagrania warte polecenia:
Exodus - Stary Noe
Exodus - Ponury pejzarz
Jeszcze jeden polski klasyk który jest legendą ... i zmarł przedwcześnie. Ryszard Skibiński (białostoczanin), harmonijkarz. Na jego grobie do dziś stoją kwiaty ... a czasem znajomi popijają piwko ;o)) Płyta "Ostatni koncert wydana w 2005 roku, zawiera stare nagrania koncertowe z lat 80-tych z zespołem Krzak i ...... innymi. Mam duży sentyment do mego krajana, bo bywałem na koncertach Kasy Chorych .... oj dawne lata. A ponieważ nie ma nic z tej płyty, posłuchajcie jak grał z Kasą Chorych:
Kasa Chorych - Blues Dziadka Skiby
Na koniec tego dwutygodniowego przeglądu zupełnie nowa płyta. Najnowszy krążek Paula Gilberta, amerykańskiego gitarzysty znanego m.in. z występów z grupą Mr.Big. Niezłe gitarowe granie, chwilami trochę popowe. Ale przecież na płycie są miedzy innymi TAKIE kawałki :
Paul Gilbert - Bivalve Blues
Paul Gilbert -  Rain And Thunder And Lightning